Ballada o nowej demokracji

[Można śpiewać na melodię biesiadną - „Felek Zdankiewicz”. Refren: „ojra, tarira ojra”, tarira ojra, tarira raz, dwa, trzy” powtarzać po każdym dwuwierszu.]

 

Nikt nie oczekiwał, że nadejdą czasy,

gdy solidaruchy wezmą się w zapasy.

Jeszcze nie przebrzmiały tamte smutne lata,

a już Lech zaleca pałą uczyć brata.

Dzisiaj oglądamy jak Lechu noblista

na widok związkowca pałę w łapie ściska.

Smutek nas ogarnia i truchleje dusza,

gdy Lechu noblista na związkowców rusza.

 

Dzielnie mu wtórują inne bohatery,

którym w PRL-u odbijano nery.

Bili ich z zapałem w imię wyższej racji,

bo bronili ponoć także demokracji.

Ścieżki im robili, będąc w przekonaniu,

że są obrońcami wyższej racji stanu.

Dobrze pamiętają smak tamtego knuta,

a już w nich wezbrała dobrze znana buta.

 

Nie po to cierpieli i siedzieli w święta

by im w drogę właził byle jaki pętak.

Oni wiedzą lepiej, co to demokracja,

oni lepiej czują, czyja dzisiaj racja.

Dadzą im popalić i popędzą kota,

niech ich popamięta związkowa „hołota”.

Dzisiaj racją stanu jest walnąć każdego,

który atakuje kolesia ichniego.

 

[w tym miejscu robimy znak pokoju i modlimy się]

 

Walimy cię bracie dla dobra Twojego,

więc się nie gniewaj pobity kolego.

Walimy cię przecie nie bez słusznej racji,

uczymy cię tylko zasad demokracji.

Robimy to także z miłości bliźniego,

więc wybacz nam Boże, widząc pobitego.

Czynimy to przecie w zapale miłości,

ratując jak zawsze najwyższych wartości.

 

31.05.2012 r.

powrót