Kryzys finansowy

Jeden do banku pieniądze wkłada

Drugi się po nie podstępnie skrada.

Nie ma na świecie żadnej rozpaczy,

gdy oskubują drobnych ciułaczy.

 

Nic się takiego również nie dzieje,

dokąd grasują drobni złodzieje.

Lecz sytuacja powstaje nowa,

kiedy zachodzi kradzież masowa.

 

Bywa, że z banków, co mają zyski

znikają nagle wszystkie „grosiczki”.

Przepada forsa nie tylko „parchów”

lecz „oszczędności” big-oligarchów.

 

Ich więc ta sprawa potwornie złości,

że ograbiono ich bez litości.

Ale nikogo nie bolą głowy,

bo to typowy kryzys światowy.

 

Nawet naiwny nie przypuszcza,

że kasa banku może być pusta.

Geniusz bankowy musi się spełnić

– kasę bankową każąc napełnić.

 

I chociaż rynek jest „świętą krową”

bank się nie brzydzi forsą państwową.

Więc kapitalizm Państwo ratuje

i jeśli trzeba pieniądz drukuje.

 

Za który znowu zapłaci nędza,

co gospodarkę pracą napędza.

A że nie starczy jej na przeżycie

znowu zawiesi się na kredycie.

 

Wtedy bankierzy znów hossę mają

Forsę zachłannie z rynku ściągają.

Nikt z procederem się tym nie chowa.

Cykl rabunkowy ruszył od nowa.

 

4.04.2013 r.

powrót