Polska bohaterska 

 

Każdy tutaj łeb zadziera

Zgrywa się na bohatera

Bohaterów jest bez liku.

Oprócz tych, co na świeczniku

kombatantów naród święci,

których coraz, coraz więcej.

 

Bo my naród bohaterski.

Matce Polce nie uchodzi

ot zwyczajnych ludzi płodzić.

Nawet szwaczka z miasta Łodzi

zwykła bohaterów rodzić,

nie ujmując innym babom,

które szczycą się odwagą.

 

A szaraczków jest najwięcej.

Im uwagi nie poświęcę.

Ten, co się na co dzień trudzi

wiedzie żywot  przecie marny.

Zawsze jest  niezauważalny.

Nigdy nie był bohaterski,

tak, jak ten, co ściągał klęski,

robiąc wojny i powstania

a prostaczka miał za drania.

Zatem, problem miał nieduży,

gdy obracał państwo w gruzy.

By mógł znowu być olśniony,

żeby stawiać szklane domy.

 

Jako człowiek ideowy

projekt zawsze miał gotowy

w treści, formie narodowy.

On, jak zawsze nawiedzony,

do roboty lud zapędzał,

czyli tych co gnoi nędza,

co zasługi takie mają,

że przy życiu ledwie trwają.

Lecz przestaną być hołotą,

gdy wykażą się robotą.

   

Gdy już szklane domy stały

i fabryki znowu terkotały,

przyszedł mu do głowy nowy

projekt bardziej „postępowy”.

On  najbardziej się zasłuży

jeśli każe wszystko zburzyć,

co przeszłością ciągle trąci

i w umysłach ludziom mąci.

Ponoć bardziej się spodoba,

gdy zbuduje Rzecz od nowa

bo nie będzie wątpliwości,

że autorem pomyślności

jest on sam – bo(c)hater Polski.

 

19.12.2013 r.

powrót